Prawdziwa Miłość nie wie co to zwątpienie

spotkanie drugie, cykl I

Wierzyć, aby wzrastać razem w miłości

To zbiór pierwszych dziesięciu spotkań przeznaczonych dla grup małżeńskich. Tematyka i treści traktują o duchowości małżeńskiej ich wzajemnej relacji oraz kontaktu z Bogiem.

Słowo Boże

Podobnie też [jest] jak z pewnym człowiekiem, który mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał.
Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obrót i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana.
Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi.
Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem. Rzekł mu pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!
Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem. Rzekł mu pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!
Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność!
Odrzekł mu pan jego: Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz – w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.

(Mt 25, 14-30)

Tekst

W przypowieści o talentach Pan Jezus przestrzega nas przed zamknięciem się na Boże dary, które otrzymujemy każdego dnia dla naszego małżeństwa. Skoro Bóg obdarza nas tymi talentami, to znaczy, że nam ufa. Daje nam szansę na dobre ich wykorzystanie, na głębsze otwarcie się na Niego.
Czym są te talenty? Talentem, wielkim darem dla małżonków jest na pewno sakrament małżeństwa! Ale zazwyczaj talent kojarzy nam się ze zdolnością – ktoś jest utalentowanym matematykiem, ktoś inny muzykiem itp. Okazuje się jednak, że talentem jest nie tylko otrzymanie czegoś, ale i brak czegoś. W świetle wiary talentem jest na przykład zdrowie, które mamy, ale i to, że chorujemy, też jest talentem.

Talentem są poukładane relacje małżeńskie, ale także trudności w tych relacjach; spokojne dziecko, ale także i to, z którym mamy problemy wychowawcze. Gdy udało nam się wspólnie zrealizować nasze plany – to talent, ale jeśli wciąż na drodze do ich realizacji staje nam coś na przeszkodzie – to także drogocenny dar. Przeszkody mogą okazać się bezcennym skarbem danym nam w naszym małżeńskim życiu. Bywają niepowodzenia niezawinione, np. choroba, z którymi Bóg wiąże swój zamysł. Są one talentem, choć trudnym. I są niepowodzenia mniej czy bardziej zawinione – chociażby jako skutek błędnych decyzji czy nawet grzechu. Te same w sobie są złe, gdyż powodują na przykład zgorszenie dzieci. Jednak Kościół uczy nas, że nawet te niepowodzenia, jeśli przyniesiemy je Bogu ze skruchą, może On wykorzystać ku dobru. Wszystko może zostać ogarnięte łaską i ostatecznie zbliżyć nas jeszcze bardziej do Boga. On bowiem w swej wszechmocy potrafi nawet ze zła wyprowadzić dobro dla tych, którzy Go miłują i są Mu wierni . Wtedy to z porażki można wyciągnąć korzyść – np. nauczyć się pokory. Jeśli nie oddajemy Bogu niepowodzeń – również zawinionych, i z ufnością i wiarą nie prosimy, by wyprowadził z nich dobro, to marnujemy talenty.

Bóg kiedyś zapyta nas, tak jak ten ewangeliczny pan, który wrócił z podróży i zażądał rachunku od swoich sług, jak wykorzystaliśmy wydarzenia, które w naszych oczach wyglądały jak kłoda rzucona pod nogi, a które On dawał nam jako szansę, jako talent.

Jak wykorzystaliście je razem?

Świadectwo

Uznaliśmy, że będzie najlepiej dla naszego małżeństwa i dla naszych dzieci, gdy zostanę przez pierwsze ich lata życia w domu, by cały swój czas poświęcać wychowaniu. Czułam, że realizuję swoje powołanie do bycia mamą, a zarazem wykorzystuję talent pedagogiczny, wiedzę zdobytą na pedagogicznych studiach. Wybraliśmy się na kolejne rekolekcje letnie, a nasze dzieci były już na tyle świadome i wymowne, że umiały wyrazić swoje zdanie i emocje. I okazało się, że ze spokojnych i posłusznych zazwyczaj dzieci, w nowych warunkach, w otoczeniu nowych osób, stały się zaborcze, marudne i kapryśne. Czuliśmy się bezradni i upokorzeni, gdy te nasze kochane istotki nagle zaczynały się buntować i robić nam sceny przy uczestnikach rekolekcji. Wszystkie metody wychowawcze i zdolności zdawało się jakby zawiodły i cały czas poświęcony dzieciom wydał się pójść na marne. Runęło moje wyobrażenie o moim dobrym sposobie na wychowanie. Miałam poczucie totalnej porażki. Otrzymałam od Pana Boga na tamtych rekolekcjach trudny talent, który niełatwo było przyjąć. Zobaczyłam jak złudne jest moje dobre mniemanie o sobie jako o mamie, która dzięki swemu poświęceniu dobrze wychowuje dzieci i wie, jak to zrobić najlepiej. Zobaczyłam jak wiele we mnie pychy, a jak mało ufnej modlitwy o Boże działanie w naszym życiu. Dzięki temu poczuciu niepowodzenia wychowawczego i kapłanowi, który pomógł mi spojrzeć na nie oczyma wiary, mogłam stanąć w prawdzie o sobie samej i doświadczyć Bożej miłości i troski o naszą rodzinę. Wtedy to na nowo, bardziej świadomie, razem z mężem, zawierzyłam nasze dzieci Panu Bogu i Maryi prosząc ją, aby jako najlepsza Matka uczyła nas, jak je wychowywać. Jesteśmy wdzięczni za tamten trudny rekolekcyjny talent. Odtąd w chwilach wychowawczej (i nie tylko) bezradności wiemy, co może nas uratować.

Irena

Podziel się tym co Cię poruszyło

Jeśli chcesz, skorzystaj z pytań:

  1. Jakimi talentami, którymi mogę służyć w małżeństwie i rodzinie, zostałam(łem) obdarowana(y) przez Pana Boga?
  2. Czy doceniam talent jakim jest sakrament małżeństwa? Jak korzystam z tego daru?
  3. Jak patrzę na trudne sytuacje pojawiające się w moim małżeństwie? Czy zdarzyło mi się podziękować za którąś z nich Panu Bogu, potraktować ją jako talent, dar, wykorzystać jako szansę? Podzielę się tą sytuacją – jeśli mogę.

Propozycja dla małżonków

  1. Znajdźcie dla siebie czas. Pomódlcie się w domu wspólnie i poproście Ducha Świętego o światło. Zaproście Matkę Bożą i proście Ją o wstawiennictwo.
    Następnie napiszcie, każdy z osobna (można w formie listu), co w Waszym małżeństwie jest talentem. (Pytania pomocnicze: Co uważam za szczególnie wartościowy talent w naszym małżeństwie? Co jest dla mnie w naszym małżeństwie trudnym talentem?)
    Wymieńcie się listami, przeczytajcie je cicho i porozmawiajcie o tym. Zastanówcie się, co możecie jeszcze zrobić z talentami, których wcześniej nie traktowaliście jako dary?
    Podziękujcie we wspólnej modlitwie za każdy talent, którym zostało obdarzone wasze małżeństwo. Zawierzcie Matce Bożej owoce spotkania i wszystkie dobre natchnienia.
  1. W codziennej wspólnej modlitwie podziękujcie za talenty, którymi zostaliście obdarzeni w danym dniu.

Warto przeczytać

ks.Tadeusz Dajczer, Rozważania o wierze, część I, rozdz.3, Talenty.